Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harry. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 listopada 2012

Harry, part two.


- (Twoje imię)?! - usłyszałaś za sobą krzyk Harry'ego. Oderwałaś się zaskoczona od Tomlinsona i zerknęłaś na zszkowanego, a zarazem rozzłoszczonego loczka. W twoich oczach pojawiły się łzy, dobrze wiedziałaś, że w tej chwili już całkiem zniknęła twoja szansa.
- Harry... - szepnęłaś podchodząc do niego i łapiąc go za dłoń, jednak loczek odtrącił ją i odepchnął cię od siebie. Poczułaś jak serce kraje ci się na pół. Nie chciałaś by to wszystko się tak potoczyło, nie chciałaś go tracić, nie po tym jak wyznałaś mu miłość...
- Harry błagam cię...
- O co mnie błagasz?! No kurwa o co?! Żebym ci przyniósł gumki na wasze ruchanie?! Tego chcesz?! - krzyczał z każdym słowem odpychając twoje ciało, które przysuwałaś w jego stronę. Serce pękało w szwach, a łzy coraz gęściej płynęły.
- Hazz przestań... chce cię przeprosić... błagam o to byś mi wybaczył... - szeptałaś ocierając opuszkami palców o jego tors, widziałaś w oczach chłopaka delikatnie iskierki pożądania, które zniknęły zaraz po tym gdy zobaczył Louis'ego.
- Wiesz co?... - spojrzał na ciebie lekko uśmiechnięty, poczułaś nadzieję, ogromną nadzieję, że ci wybaczył, że wszystko będzie jak wcześniej, że znów będziecie najlepszymi przyjaciółmi.
- Tak? - szepnęłaś pełna nadzei.
- Nienawidzę cię - warknął i odszedł wsuwając dłonie w kieszenie. Świat ci się zawalił. Łkając opadłaś na kolana, a za chwilę przy tobie pojawił się niebieskooki.
- (Twoje imię)... (Twoje imię) spokojnie... wszystko się ułoży, będzie okej - szeptał łapiąc cię za ramiona i podnosząc Tomlinson. - Kicia, weź się w garść, to nie koniec świata. On do ciebie wróci, zobaczysz...
Spojrzałaś zaskoczona na Lou po czym po prostu roześmiałaś mu się w twarz. Oboje dobrze wiedzieliście jaka jest prawda, dobrze wiedzieliście, że Harry do ciebe nie wróci,. Miał swoją Madeline poza tym nie chciał cię znać po tym co zobaczył. Ale... ale nie mogłaś zrozumieć czemu zrobił się aż tak zazdrosny, przecież nawet nie byliście razem.

  ~ * ~
Złapałaś małą dziewczynkę za rączkę. Ona uśmiechnęła się do ciebie i ścisnęła twojego palca wskazującego.
- A gdzie tatuś? - szepnęła na co tobie zrobiło się głupio. Nie wiedziałaś co miałaś jej powiedzieć... Zaśmiałaś się nerwowo poprawiając grzywkę.
- Skarbie, tatuś i mamusia są w domku, dzwonią do bociana żeby ci przyniósł braciszka - spojrzałaś na małą, której powiększyły się oczy. Kim było to maleństwo? To była mała mała Lucy, twoja chrześnica. córka Liam'a i Danielle*. Mała miała cztery latka i była twoich jak i ich szczęściem. Lubiłaś ją rozpieszczać, niestety dziś musiałaś ją zaprowadzić do chrzestnego. Kto nim był?...
- Wujek Haly! - krzyknęła mała i wtuliła się w nogę loczkowatego, który wpatrywał się we ciebie jak w obrazek, ostatni raz widzieliście się na chrzścinach małej więc dobre kilka lat temu. Tęskniłaś za nim jak i on za tobą, wam obojgu było ciężko, ale żadne nie potrafiło się odezwać pierwsze. To duma na to nie pozwalała.
- Cześć (Twoje imię)... - w końcu odezwał się spuszczając lekko wzrok. Twe serce zatrzymało się na dźwięk jego głosu, ta codzienna chrypka osiemnastoletniego smarkacza zamieniła się w seksowny głos dwudziestojednoletniego mężczyzny.
- Cześć Harry... - i ty spuściłaś głowę gdy poczułaś jak twe biodra oplatają dłonie. Spojrzałaś w górę, a tam napotkałaś jego wzork. Serce zaczęło mocniej bić, a puls stanowczo przyśpieszył. Ułożyłaś ręce na jego torsie.
- Tęskniłem za tobą... - szepnął wprost w twe usta co wprowadziło cię w większy stan pożądania. Palce automatycznie zacisnęły się na jego koszulce. - Bardzo za tobą tęskniłem, przepraszam za to co stało się wtedy... byłem głupi, nie wiedziałem co tracę...
Szeptał napierając na twój brzuch swoją męskością. Miałaś ochotę wyjęczeć jak bardzo go teraz pragniesz, jak bardzo chcesz zerwać z niego ubranie i po prostu się na niego rzucić, ale nie mogłaś, z twoich ust nie chciał się wydobyć żaden dźwięk, nie mogłaś nawet go odepchnąć.
- H-Hazz... - w końcu sapnęłaś wsuwając kolano między jego nogę. Chciałaś złapać go za ubranie i wepchnąć do sypialni, chciałaś po prostu poczuć go w sobie, W KOŃCU.
- (zdrobnienie Twojego imienia)... - wessał się w twoją szyję, a dłonią ścisnął twój pośladek.
- WUJKU HALY! CO LOBIS CIOCI?! - usłyszeliście za sobą krzyk i cicho mrucząc niezadowoleni odsunęliście się od siebie. Spojrzałaś na małą po czym wzięłaś ją na ręce i zaczęłaś gilgotać.
- Wujek Haly to wampil i chciał mnie uglyść - roześmiałaś się na co mała zerwała się z twoich rąk i pobiegła do kuchni. - LUCY!
- Nie, czekaj - złapał cię za rękę Harry. - Zobaczymy co wymyśli.
Przeniosłaś na niego wzork po czym cofnęłaś się o krok i oparłaś się pośladkami o ścianę czekająć na malucha. Po chwili mała wróciła z czosnkiem, którym zaczęła rzucać w Styles'a.
- AMAS WAMPISE! - krzyczała rzucając coraz większą ilością czosnku. Leżałaś na ziemi zwijając się ze śmiechu, a rozbawiony Harry udawał, że 'umiera' jako prawdziwy wampir.
- Lu. Lucy - podeszłaś do małej na czworaka śmiejąc się - Chyba nie chcesz zabić wujka Harry'ego, co? Kto ci będzie kupował prezenty? Kto ci kupi lalkę Barbie?!
Udałaś zrozpaczoną, a ona wtedy pobiegła do loczka i zaczęła go mocno tulić. Cmoknęła go w czoło i złapała za policzki co wyglądało komicznie więc twoim ciałem wstrząsnęła salwa śmiechu.
- Pseplasam wujasku. Nie chciałam, kupis mi lalke, plawda? - parsknęłaś jeszcze większym śmiechem słysząc jej słowa, spojrzałaś na Harry'ego, który poruszał śmiesznie brwiami, a gdy spytałaś o co chodzi on po prostu cię pocałował.

*córka Liam'a i Danielle -
Tak wiem, że Lanielle już nie istnieje, ale osobiście ich bardzo kocham i nie mogłam się powstrzymać by nie wpleść takiego wątku, gdyby ktoś miał coś przeciwko może tam wpleść chłopaka, którego chce :) x

***
A więc przed Wami jest part two :)

sobota, 27 października 2012

Harry, part one


Zerknęłaś na lokowatego, który bawił się guzikiem przy twoich spodniach. Czułaś się dziwnie? Nie, nigdy nie dziwł cię fakt, że Harry czasami sobie za dużo pozwala, przyzwyczaiłaś się do tego. Przyzwyczaiłaś się do tego, iż twój przyjaciel niekiedy dotyka cię tam gdzie nie powinien.
- Harry daruj sobie - szepnęłaś patrząc na niego, on tylko obrzucił cię spojrzeniem i uśmiechnął się pod nosem. Tak jak myślałaś, wcale nie przerwał czynności, wręcz przeciwnie - odpiął takowy guzik. - proszę cię Harry przestań.
Poczułaś się nieco zdenerwowana, a także zawstydzona. Nie miałaś ochoty znów dać mu się obmacywać. Nie przeszkadzało ci to, ale dzisiejszej nocy wszystko sobie przemyślałaś. Nie podobał ci się fakt, że traktował cię jak każdą inną. Jedyną różnicą było to, że do ciebie wracał zawsze, tamte zostawiał po jednej nocy. W pewnym sensie byłaś wyjątkowa, byłaś dla niego kimś ważny, kimś dla kogo warto było poświęcić chwilę czasu.
- Harry uspokój się! - warknęłaś w pewnym momencie na co on prychnął pod nosem i odsunął się od ciebie.
- dobra, dobra, nie denerwuj się. Złość piękności szkodzi - zaśmiałaś się pod nosem, a on wytknął ci język. Był jaki był jednak kochałaś tego chłopaka. Kochałaś jak żadnego. Twoim sercem zawładnął głupi kobieciarz, który nie docenia twojej bliskości.
- hej... (Twoje imię)? - w pewnym momencie wyszeptał loczek, a ty odwróciłaś się na dźwięk jego głosu.
- co tam, Hazz?
- mogę ci coś wyznać? - uśmiechnął się nerwowo, a ty po prostu podniosłaś się i pokiwałaś głową by zaczął mówić. Miałaś nadzieję na to, że wyzna ci miłość. Nadzieję - jednak nadzieja matką głupich jak to mówią...
- bo wiesz... ja... ja się zakochałem. Ona jest wspaniała i wydaje mi się, że jest tą jedyną, tą na zawsze... jak mogę jej to powiedzieć?... - zerknął na ciebie nieśmiało. Automatycznie przez głowę przeszła myśl, że chodzi o ciebie, i tam już została. Rozpromieniona złapałaś jego policzki i wessałaś się w te słodkie malinowe usta.
- ja ciebie też kocham Harry! - wykrzyknęłaś na co on odepchnął cię od siebie.
- to wcale nie chodziło o ciebie idiotko! Chodziło mi o Madeline! Mówiłem ci o niej, pamiętasz?! - krzyczał, a ty siedziałaś na ziemi czerwona ze wstydu. Jak mogłaś tak pomyśleć? Jak mogłaś myśleć, że chodzi o ciebie? Przecież to oczywiste...
- przepraszam... - wyszeptałaś i uciekłaś. Uciekłaś jak najdalej... Byle go nie spotkać, nie spotkać jego, albo i jej. Było ci ciężko. Tak cholernie ciężko z myślą, że Harry nie kocha ciebie, a jakąś głupią plastikową wywłokę, która nawet nie wie jakiego koloru są jego oczy. A jakiego? Przepięknego kociego koloru. Kochałaś się w nich zatapiać, kochała się w nich przeglądać.
- (Twoje imię)... - usłyszałaś za plecami. Odwróciłaś się i na szczęście badź i nieszczęście zobaczyłaś Louis'iego [Louis fonetycznie brzmi "Lułi" więc napisałam "'iego" by lepiej można było wymawiać :)].
- Lou? Co ty tutaj robisz - raczej stwierdziłaś niż zapytałaś. Próbowałaś ukryć łzy, jednak on dobrze wiedział, słyszał waszą rozmowę, poza tym mówiłaś mu o swoich uczuciach.
- przykro mi mała - objął cię swymi silnymi ramionami, w które mocno się wtuliłaś. Wolałabyś by to był Styles jednak dziękowałaś bogu za takiego kogoś kim jest Tomlinson. - nie wiedziałem, że on jest aż taki sukinsynem by cię tak potraktować... przecież jeszcze niedawno mówił, że za nic nie chciałby cię tracić...
Szeptał w twoje włosy brunet. Byłaś załamana, załamana faktem, że to nie ciebie kocha, nie ty jesteś jego jedyną, a jakaś inna dziewczyna, która przez dzień nałoży więcej makijaży niż ty przez miesiąc. To bolało, na prawdę bolało, ale chciałaś być silna. Przynajmniej udawać... by Louis się nie domyślił.
- jak się czujesz? - podniósł twój podbródek dwoma palcami. Pociągnęłaś delikatnie nosem i spojrzałaś w jego oczy, chłopak powoli zaczął zbliżać swoją twarz do twojej aż w końcu złączył wasze usta w pocałunku. Byłaś zaskoczona jednak nie potrafiłaś się odsunąć, to było silniejsze od ciebie.
- (Twoje imię)?! - usłyszałaś za sobą krzyk Harry'ego.

~ * ~
Jestem po długiej przerwie z jedynką mojego pierwszego kilkupartowca! Mam nadzieję, że z przyjemnością  będziecie czekać na nowości :D x 

czwartek, 5 lipca 2012

Harry

Szłaś zatłoczonymi ulicami Londynu by spotkać się z chłopakiem. Poprawka. BYŁYM chłopakiem. Po tym co Ci zrobił nie miałaś ochoty na Niego patrzeć, co dopiero być z Nim czy Go dotykać.
Dobrze wiedziałaś na co się piszesz. Od samego początku. Mówił, że ma słabość do starszych, a Ty głupia Mu zaufałaś. Myślałaś, że dla Ciebie się zmieni. Będzie inny. Ha, dobre sobie! Tacy jak On nigdy się nie zmieniają. Tylko zaliczanie im w głowie.
Poczułaś łzy spływające po policzkach.
"Nie rycz idiotko! Nie warto! Nie dla Niego!" skarciłaś się w myślach choć to i tak nic nie pomagało. Płakałaś dniami i nocami zastanawiając się co zrobiłaś źle. Co jest z Tobą nie tak. Czy to to, że nie chcesz iść z Nim do łóżka? Czyżby chłopak, którego kochałaś całym sercem okazał się być tak próżny?
Z rozmyślań wyrwały Cię głośne nawoływania. Nikogo innego jak Harry'ego. Kiedy tak myślałaś nie zauważyłaś Go i przeszłaś obojętnie. Pomimo tego, że to było nieświadomie poczułaś się dumnie.
- [T.I] czekaj! - biegł za Tobą zdyszany.
- Mów niewierny! Masz 5 minut. Może, zaznaczam MOŻE Ci wybaczę. - a prawda jest taka, że dawno mu wybaczyłaś, lecz sumienie nie pozwalało Ci na telefon do Niego. Mózg powtarzał, że to On powinien zadzwonić, a serce? Serce z bólem wołało Jego imię.
- Księżniczko, chciałbym Ci powiedzieć, że to wszystko to kłamstwo, ale nie chce się pogrążać... Z-zdradziłem Cię, ale dla mnie to nie miało znaczenia! Nic nie czuję do tej kobiety.
- Styles śmieszny jesteś! Ilu już to wmawiasz? Którą jestem kochanką? #666?! - warknęłaś, spluwając Mu na buty. Był wyższy od Ciebie o głowę jednak Ty czułaś, że masz władzę. Bądź przynajmniej chciałaś to czuć.
- Wiem, jestem głupim sukinsynem, ale Ty jesteś tą jedyną! [T.I] kocham Cię...
Zmiękłaś, pierwszy raz wyznał Ci miłość. Pierwszy raz odkąd jesteście razem. Twe dłonie zaczęły drżeć, a na czole pojawiły się pierwsze kropelki potu. Tak bardzo chciałaś, lecz nie mogłaś Mu wierzyć. Byłaś zdolna zmusić się do tego, ale zaufania nie wymusisz.
- Nie wierzę Ci Harry, nie po tym wszystkim.
W tamtym momencie mieliście liczyć się tylko Wy. W Twych wybrażeniach inaczej to wyglądało.
Noc.
Woda. Morze.
Koc.
Świecie.
Kosz wiklinowy.
Kwiaty.
I naszyjnik od NIEGO.
Miało być romantycznie, a wyszło tak, że wyznał Ci miłość w okropnych dla Ciebie okolicznościach.
- Zdaję sobie z tego sprawę. I wybacz mi, tylko to. Obiecuję, potem zniknę. - złapał Cię za mały palec u prawej ręki. Cała złość jaka w Tobie siedziała zniknęła przy Jego dotyku. Zresztą jak zwykle. Gdy zabrał rękę jeknęłaś.
- Co się stało? - spojrzał na Ciebie pytającym wzrokiem.
"Powiedz Mu prawdę! Powiedz, że kochasz! Że wybaczasz!" przemykało Ci przez głowę.
- Brzydzę się Tobą. Brzydzę się każdego Twojego dotyku. Brzydzę się tego, że z Tobą byłam. Jesteś potworem, obleśnym potworem, który potrafi tylko ranić. - syknęłaś Mu w twarz i odeszłaś. Głupia! Miałaś Mu wybaczyć! Powiedzieć, że Go kochasz!
- Jesteś idiotką. - warknęłaś do siebie. Poczułaś ukłucie w sercu. Straciłaś najważniejszą osobę swojego życia. Usiadłaś pod jakimś drzewem i płakałaś. Płakałaś nad swoją głupotą. Miałaś nadzieję, że On podejdzie do Ciebie. Przeprosi, a Ty mu wtedy wybaczysz. Powiesz jak bardzo Go kochasz. Niestety nic takiego się nie stało.
Siedziałaś pod tym drzewem już trzecią godzinę. Dochodziła północ, jednak Tobie to nie przeszkadzało. Ciągle czułaś wibracje telefonu. Nie miałaś zamiaru odbierać od innego numeru niż "Misiaczek ♥". 42 nieodebrane połączenia i 36 wiadomości od Liam'a, 23 połączenia od Niall'a, 10 od Lou i 65 wiadomości od Zayn'a. Groził, że zadzwoni na policję, ale miałaś to gdzieś.
Kolejna wiadomość, na wyświetlaczu pojawił się napis "Nowa wiadomość od "Misiaczek ♥". Automatycznie wcisnełaś "Pokaż".
"Odbierz telefon i powiedz gdzie jesteś. Chłopcy się martwią. Hazza"
Nie było żadnego buziaczka, żadnego przejęcia. W każdym sms'ie pisał, że Cię kocha, że tęskni. A tutaj nic. Zabolało...
"To co powiedziałaś zabolało Jego" pomyślałaś.
- "Chłopcy się martwią". Więc Ty nie? - szepnęłaś do telefonu. Kolejne wibracje. Dzwonił Zayn. Jak prosił Hazza kliknęłaś zieloną słuchawkę.
- Słucham?
- Przez telefon nie... [T.I]! - usłyszałaś szum po drugiej stronie słuchawki.
- To ja. - odpowiedziałaś głupio i pociągnęłaś nosem.
- Gdzie Ty jesteś?! Martwimy się o Ciebie! - krzyczł do słuchawki, a obok Niego stał prawdopodobnie Niall i co chwile krzyczał "właśnie!".
- Jestem pod jakimś drzewem w parku. - szepnęłaś.
- Zaraz po Ciebie przyjadę.
Usłyszałaś tylko tyle. Potem był dźwięk rozłączanej rozmowy.
Nie minęło 20 minut jak leżałaś w objęciach Mulata i szliście do samochodu.
- Harry nam wszystko opowiedział. - wyznał w połowie drogi do domu. No tak, mogłaś się tego spodziewać.
- On nie chciał Cię zranić, ale po tym co Mu powiedziałaś udaje, że ma Cię gdzieś. - spojrzał na Ciebie. Domyślasz się o co chodzi.
- Znalazł sobie inną? - Pakistańczyk niechętnie jednak pokiwał głową.
- Przepraszam. - szepnął w Twoją stronę, gdy parkowaliście przed domem.
- Ty nie masz za co. To ja powinnam przeprosić. - wyszłaś z auta i krzywo się uśmiechnęłaś.
Weszłaś do domu, Pierwsi rzucili Ci się w oczy. Siedzieli na kanapie wpychając sobie języki do ust. Spojrzałaś na nich z bólem w oczach.
- Nie dam rady. - mruknęłaś, a wtedy spojrzał się na Ciebie, nie widziałaś już w Jego oczach tej milości co kiedyś. Była tylko nienawiść.
- Skoro się mnie brzydzisz to po co tu wróciłaś? Co myślisz, że do Ciebie wrócę?! Że Cię kocham? Nie, Malutka, to minęło, po tym co powiedziałaś dziękuję bardzo, możesz iść. Mam nową, LEPSZĄ, dziewczynę. - kilka następnych łez spłynęło po Twoich policzkach. Uciekłaś na górę do łazienki gdzie się zamknęłaś. Zaczęłaś spazmatycznie szlochać i szukać żyletki. Gdy w końcu ją znalazłaś uśmiechnęłaś się pod nosem i wykonałaś kilka głębokich cięć na skórze gdzie powinny być żyły. I nie pomyliłaś się. Po kilku sekundach poczułaś się błogo. Opadłaś na ziemię, a przed Tobą pojawił sie Styles z pierścionkiem zaręczynowym w dłoni, a drugą wyciągał do Ciebie. Złapałaś Ją, a gdzieś w podświadomości usłyszałaś huk wywarzanych drzwi, a po chwili też krzyki. Był tam też ten głos, krzyczał, że przeprasza, że nie chciał, błagał byś się obudziła, ale było za późno. Byłaś już szczęśliwa na innym świecie.

Dopiero na pogrzebie [T.I] loczek zrozumiał co zrobił źle i, że to przez Niego nie żyjesz. Załamał się na samą myśl o tym jednak nie chciał popełnić samobójstwa. Chciał pokazać Tobie i chłopakom, że potrafi być silny co nie znaczy, że zapomniał. Dzień w dzień był na cmentarzu i kładł na Twoim grobie jedną, białą różę.

__________________

Taki jakiś dziwny, miał być smutny, ale nie jestem pewna czy wyszedł. W ogóle zmieniałam przed chwilą jeszcze końcówkę bo wyszła głupio, teraz przynajmniej jakoś to wygląda...
Tak z dedykacją dla Natalii bo Jej obiecałam. W zeszycie tworzy się już Niall. Jak mi się uda to dzisiaj wstawię, ale nie jestem pewna :>
Bless.

środa, 4 lipca 2012

Larry i Ty

Poczułaś delikatne pocałunki Lou na skórze. Były lekkie jak muśnięćia motylka. Chciałaś więcej, potrzebowałaś Jego dotyku. Jednak chłopak w pewnej chwili przestał.
- Louis proszę... Nie przestawaj. - mruknęłaś  podniecona. Mimo tego, że pocałunki były delikatne i tylko w okolicach brzucha Ty czułaś się jak w środku filmu dla dorosłych. Tomlinson spojrzał Ci w oczy i cwanie się uśmiechnął.
- No malutka, teraz się zabawimy.
Czułaś jak pomiędzy nogami robi Ci się mokro gdy w drzwiach ujrzałaś Harry'ego w bokserkach.
- Hazza. - jęknęłaś na widok Styles'a. Twoje ciało opanowało podniecenie, które i tak wzrosło gdy ujrzałaś Larry'ego na żywo.
- Cholera, Larry Stylinson is real. - szepnęłaś, a Oni uśmiechnęli się przez pocałunek. - Chce też!
Podeszłaś do nich na kolanach po czym jednym ruchem zdjęłaś ich bokserki. Wydawało Ci się, że byli na tyle pochłonięci pocałunkiem, iż nawet tego nie poczuli. Wzięłaś w dłonie ich nabrzmiałe członki i z obu ust wydobył się cichy pomruk. Jednego z penisó wsadziłaś sobie do ust, zaś drugiego zadowalałaś ręką, gdyby ktoś Cię zapytał który to który nie mogłabyś odpowiedzieć. Robiłaś co do Ciebie należy i przede wszystkim czego od dawna pragnęłaś! W pewnej chwili poczułaś jak penis, któregoś z chłopaków pęcznieje Ci w ustach. Zaczęłaś szybciej wymachiwać głową i zostawiłaś drugiego chłopaka.
- [T.I] nie przestawaj! - usłyszałaś głos Harry'ego za sobą. Już wiedziałaś komu tak uczuciowo ssiesz. Nie można powiedzieć, ale sprzęt Louis'a nie był małych rozmarów. Ledwo mieścił Ci się w ustach. W pewnym momencie poczułaś eksplozję. Biała ciecz zaczęła Ci spływać kącikami ust. Styles nachylił się nadl Twoją twarzą i zaczął to zlizywać. Po chwili wsunąl także język do Twej jamy ustnej zanim Ty zdążyłaś połknąć nasienie 21-latka, przez co pół spermy z Twoich ust znalazło się u Harreh'a. Chłopak policzył na palcach od trzech do zera i na Jego znak połknęliście wszystko.
- Mniami. - uśmiechnęłaś się po czym nachyliłaś się nad interesem loczkowego. Jednak czułaś jak Lou majstruje coś przy Twojej kobiecości. Usta chłopaków złączyły się w jedność. Wykorzystałaś sytuację i zaczęłaś brutalnie Harry'emu podgryzać to co dla Niego najważniejsze. Hazza nie był jak Louis. Tomlinson to typ romantyka. Był delikatny, a On? Wsunął dłoń w Twoje włosy i zaczął unosić Twoją głowę w górę i w dół sprawiając sobie samemu przyjemność. Nagle ni stąd ni zowąd w Twej kobiecości coś się znalazło. Wygięłaś ciało w łuk, a z Twoich ust wydobył się niemy jęk. Ruszyłaś w tamtą stronę ręką by wyczuć co masz w sobie jednak w połowie drogi zatrzymała Cię dłoń Marchewki.  Wyjęłaś członka Hazzy z ust i spojrzałaś na Loui'ego, który rytmicznie ruszał w Tobie palcem, a w zasadzie to palcami. Trzema.
Westchnęłaś błogo i znów zajęłaś się swoją Pussy. Poczułaś kolejny wzwód. I znów miałaś usta pełne spermy. Tym razem pozwolono Ci wszystko połknąć. Uśmiechnęłaś się pod nosem i spojrzałaś na chłopaków.
- Co teraz? - szepnęłaś cholernie podniecona.
- Teraz my się zabawimy. - mruknął Harreh i rzucił Cię na brzuch. Nie byłaś pewna co się za chwilę stanie, lecz po kilku sekundach chłopcy rozwieli Twoje wątpliwości. Loueh złapał Twoje biodra by delikatnie je unieść i powoli w Ciebie wejść. Poczułaś jak Jego naprężony przyjaciel próbuje się wepchnąć w Twoją ciasną szparkę.  Z każdym Jego ruchem z Twoich ust wydobywał się cichy jęk.
- Lou-Louis! - pisnęłaś gdy On cały był w Tobie.
- Jęcz Maleńka, jęcz. - przed Twoją twarzą pojawił się Styles, który brutalnie wpił się w Twoje wargi, a dłońmi miętosił piersi. Nie potrafiłaś skupić się na całowaniu loczka bo ten drugi wchodził w Ciebie coraz brutalniej uderzając osprzętem o ścianki Twojej pochwy. Krzyczałaś z podniecenia wbijając paznokcie w kołdrę.
Poczułaś jak Twoje mięśnie zaciskają się na męskości Louis'a.
- Lou, to już zaraz... - wymruczałaś, a ten brutalnie złapał Cię za włosy.
- Dojdziesz kiedy ja Ci powiem, jasne?!
Nie wiedziałaś co zrobić dlatego pokiwałaś grzecznie głową.
Styles chyba poczuł się zaniedbany bo złapał Marchewkowego w biodrach i całkiem łatwo wsunął się w Jego tyłek.
W tamtej chwili przeszło Ci przez myśl "kurwa mać, orgia z Larry'm Stylinson'em". Następnie w głowie miałaś tylko to by Tommo się zgodził.
Czułaś jak pęcznieje w Tobie, chłopak coraz szybciej się poruszał. W tle dało się słyszeć obijające się jądra o Twoją już mokrą szparkę.
- Teraz!! - usłyszałaś komendę i jak na zawołanie wytrysnęłaś. Czułaś jak orgazm rozchodzi się po całym Twoim ciele. Ciarki z rąk przeniosły się na plecy i wszystkie zakamarki Ciebie. Opadłaś bezwładnie na łóżko choć dobrze wiedziałaś, że to nie koniec. Louis powoli z Ciebie wyszedł i jak to powiedział Hazza:
- Dajemy Ci odpocząc. [T.I] szykuj się na ostrą jazdę. - sapał wtedy już w szyję kompana. Usiadłaś na drugim końcu łóżka i przyglądałaś się im. Nie mogłaś wytrzymać nic nie robiąc. Twoja miednica robiła niestworzone rzeczy.
Podeszłaś do nich na czworaka i pochyliłaś się nad Harry'm by po chwili zacząć bawić się Jego jądrami. Wzięłaś je w dłonie po czym zaczęłaś lizać mosznę chłopaka. Jego jęki podniecenia nakręcały Cię jeszcze bardziej. Twój język tańczył jakieś niestworzone tańce radości. W pewnej chwili loczek wystrzelił w tyłek Louis'a, który opadł na łóżko.
- Mam dość, ale muszę z Tobą skończyć. - usłyszałaś szept Harry'ego. Oho, zapowiada się fajnie. Seksownie do Niego podeszłaś, a On klepnął Cię w tyłek i kazał się wypiąć. Zrobiłaś to ochoczo, a wtedy On nasmarował swojego banana wazeliną i rozchylił Twoją pupę, którą chwilę wcześniej także oślinił. Poczułaś jak chłopak powoli i delikatnie się w Ciebie wsuwa. Wcale nie jak wcześniej.
Trzyma Cię za biodra i lekko dopycha je do siebie co ma Mu pomóc. W międzyczasie składa pocaunku na Twych plecach. Wcale nie poruszał się szybko. Wręcz przeciwnie. Seks był słodki, delikatny. I niestety krótki bo oboje byliście zmęczeni. Louis dawno spał wykończony.
Z uśmiechem na ustach pożegnałaś się z Hazzą namiętnym pocałunkiem, a kiedy On wyszedł położyłaś się obok Tomlinsona i przemęczona zasnęłaś.


_____________________

Jak napisałam przed kilkoma sekundami jest i +18! Jutro będzie Ziam i coś jeszcze wam wybazgrzę :* Postaram się o "normalnego" imagina. :>