Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Louis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Louis. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 października 2012

Harry, part one


Zerknęłaś na lokowatego, który bawił się guzikiem przy twoich spodniach. Czułaś się dziwnie? Nie, nigdy nie dziwł cię fakt, że Harry czasami sobie za dużo pozwala, przyzwyczaiłaś się do tego. Przyzwyczaiłaś się do tego, iż twój przyjaciel niekiedy dotyka cię tam gdzie nie powinien.
- Harry daruj sobie - szepnęłaś patrząc na niego, on tylko obrzucił cię spojrzeniem i uśmiechnął się pod nosem. Tak jak myślałaś, wcale nie przerwał czynności, wręcz przeciwnie - odpiął takowy guzik. - proszę cię Harry przestań.
Poczułaś się nieco zdenerwowana, a także zawstydzona. Nie miałaś ochoty znów dać mu się obmacywać. Nie przeszkadzało ci to, ale dzisiejszej nocy wszystko sobie przemyślałaś. Nie podobał ci się fakt, że traktował cię jak każdą inną. Jedyną różnicą było to, że do ciebie wracał zawsze, tamte zostawiał po jednej nocy. W pewnym sensie byłaś wyjątkowa, byłaś dla niego kimś ważny, kimś dla kogo warto było poświęcić chwilę czasu.
- Harry uspokój się! - warknęłaś w pewnym momencie na co on prychnął pod nosem i odsunął się od ciebie.
- dobra, dobra, nie denerwuj się. Złość piękności szkodzi - zaśmiałaś się pod nosem, a on wytknął ci język. Był jaki był jednak kochałaś tego chłopaka. Kochałaś jak żadnego. Twoim sercem zawładnął głupi kobieciarz, który nie docenia twojej bliskości.
- hej... (Twoje imię)? - w pewnym momencie wyszeptał loczek, a ty odwróciłaś się na dźwięk jego głosu.
- co tam, Hazz?
- mogę ci coś wyznać? - uśmiechnął się nerwowo, a ty po prostu podniosłaś się i pokiwałaś głową by zaczął mówić. Miałaś nadzieję na to, że wyzna ci miłość. Nadzieję - jednak nadzieja matką głupich jak to mówią...
- bo wiesz... ja... ja się zakochałem. Ona jest wspaniała i wydaje mi się, że jest tą jedyną, tą na zawsze... jak mogę jej to powiedzieć?... - zerknął na ciebie nieśmiało. Automatycznie przez głowę przeszła myśl, że chodzi o ciebie, i tam już została. Rozpromieniona złapałaś jego policzki i wessałaś się w te słodkie malinowe usta.
- ja ciebie też kocham Harry! - wykrzyknęłaś na co on odepchnął cię od siebie.
- to wcale nie chodziło o ciebie idiotko! Chodziło mi o Madeline! Mówiłem ci o niej, pamiętasz?! - krzyczał, a ty siedziałaś na ziemi czerwona ze wstydu. Jak mogłaś tak pomyśleć? Jak mogłaś myśleć, że chodzi o ciebie? Przecież to oczywiste...
- przepraszam... - wyszeptałaś i uciekłaś. Uciekłaś jak najdalej... Byle go nie spotkać, nie spotkać jego, albo i jej. Było ci ciężko. Tak cholernie ciężko z myślą, że Harry nie kocha ciebie, a jakąś głupią plastikową wywłokę, która nawet nie wie jakiego koloru są jego oczy. A jakiego? Przepięknego kociego koloru. Kochałaś się w nich zatapiać, kochała się w nich przeglądać.
- (Twoje imię)... - usłyszałaś za plecami. Odwróciłaś się i na szczęście badź i nieszczęście zobaczyłaś Louis'iego [Louis fonetycznie brzmi "Lułi" więc napisałam "'iego" by lepiej można było wymawiać :)].
- Lou? Co ty tutaj robisz - raczej stwierdziłaś niż zapytałaś. Próbowałaś ukryć łzy, jednak on dobrze wiedział, słyszał waszą rozmowę, poza tym mówiłaś mu o swoich uczuciach.
- przykro mi mała - objął cię swymi silnymi ramionami, w które mocno się wtuliłaś. Wolałabyś by to był Styles jednak dziękowałaś bogu za takiego kogoś kim jest Tomlinson. - nie wiedziałem, że on jest aż taki sukinsynem by cię tak potraktować... przecież jeszcze niedawno mówił, że za nic nie chciałby cię tracić...
Szeptał w twoje włosy brunet. Byłaś załamana, załamana faktem, że to nie ciebie kocha, nie ty jesteś jego jedyną, a jakaś inna dziewczyna, która przez dzień nałoży więcej makijaży niż ty przez miesiąc. To bolało, na prawdę bolało, ale chciałaś być silna. Przynajmniej udawać... by Louis się nie domyślił.
- jak się czujesz? - podniósł twój podbródek dwoma palcami. Pociągnęłaś delikatnie nosem i spojrzałaś w jego oczy, chłopak powoli zaczął zbliżać swoją twarz do twojej aż w końcu złączył wasze usta w pocałunku. Byłaś zaskoczona jednak nie potrafiłaś się odsunąć, to było silniejsze od ciebie.
- (Twoje imię)?! - usłyszałaś za sobą krzyk Harry'ego.

~ * ~
Jestem po długiej przerwie z jedynką mojego pierwszego kilkupartowca! Mam nadzieję, że z przyjemnością  będziecie czekać na nowości :D x 

wtorek, 10 lipca 2012

Louis

Stałaś obok szczęśliwego 30-latka wlepiającego oczy w syna. Waszego syna. Małego  Tommy'iego. Byłaś szczęśliwa patrząc na dwóch mężczyzn swego życia. Razem z Louis'em staraliście się o dziecko dobre kilkanaście lat, dziesiątki razy chodziłaś do lekarza. Wszystko było w jak najlepszym porządku, nie rozumiałaś dlaczego nie możesz zajść w ciąże. Po tylu latach lekarze dawali marne szanse na jakiekolwiek dziecko.

Mieliście się zdecydować na adopcję gdy, któregoś dnia przebudziłaś się z ogromnymi mdłościami. Pobiegłaś do toalety i pochyliłaś się nad łazienką.
- Skarbie co się dzieje? - szepnął Tomlinson odgarniając Twoje włosy w tył. Nie potrafiłaś Mu odpowiedzieć bo sama zastanawiałaś się co z Tobą jest. Bałaś się, od niedawna czułaś się osłabiona, miesiączka Ci się spóźniała. Bałaś się, że to nowotwór. 
- Nie wiem Lou, zawieź mnie do szpitala... - Twój szept rozniósł się po zimnych kafelkach, a w momencie gdy wtedy 29-letni Louis Tomlinson dzwonił po pogotowie Ty zemdlałaś. 
Obudziłaś się dopiero w ambulansie. Przy Tobie siedział zapłakany, a zarazem uśmiechnięty chłopak. 
- Louis? Co się stało? 
- Jesteś w ciąży. - poczułaś Jego nacisk na swoim ciele, a także po Twych chłodnych policzkach zaczęły spływać srebrne łzy. Byłaś najszczęśliwszą kobietą na świecie, nosiłaś w swym ciele małą bądź małego potomka Louis'a Tomlinson'a. Mężczyzny, w którym jesteś zakochana do szaleństwa. 

W takich okolicznościach dowiedziałaś się o dziecku. Marzyliście o tym jednak kilka dni przed porodem naszły Cię wątpliwości. Wątpliwości co do tego czy dacie rade wychować dziecko. W końcu to nie byle zabawa, a Lou nadal jeździł w trasy.

- Louis boję się... - szepnęłaś masując brzuch. Był ogromny, ale nie można się dziwić, niedługo zaczynał się 9 miesiąc. 
- Czego skarbie? - spojrzał na Ciebie zaspany mężczyzna. Nie dziwiłaś Mu się, był przy Tobie dzień w dzień. Noc w noc. Nie chodził już nawet na próby. 
- Że nie damy sobie rady, przecież Ty masz One Direction, a ja? Ja nie potrafię zająć się nawet młodszą siostrą... - z Twych ust wydobył się szept. Spojrzał na Ciebie zaskoczony, był widocznie zły. 
- Przestań! Przecież będę przy Tobie! Nie pozwolę byś była z tym wszystkim sama!
Mocno Cię, znaczy Was przytulił po czym złożył na Twym brzuchu delikatny pocałunek. 


Nie kłamał. Od porodu minął rok, a On nigdy nie zostawił Cię choćby na tydzień. I właśnie za to Go kochałaś, za to, że zawsze dotrzymywał tajemnic i nigdy nie przestał Cię kochać. A wiedziałaś, że nie byłaś piękna jak kiedyś. Miałaś rozstępy, Twoja skóra była obwisła, a ciało zgubiło swą energię. Nie byłaś taka jak kiedyś jednak On nadal darzył Cię uczuciem takim jak wtedy gdy się poznaliście. Kochał Cię do szaleństwa.


________________________
Krótko, ale nie mam weny. Jednak obiecałam więc musi być :)

środa, 4 lipca 2012

Larry i Ty

Poczułaś delikatne pocałunki Lou na skórze. Były lekkie jak muśnięćia motylka. Chciałaś więcej, potrzebowałaś Jego dotyku. Jednak chłopak w pewnej chwili przestał.
- Louis proszę... Nie przestawaj. - mruknęłaś  podniecona. Mimo tego, że pocałunki były delikatne i tylko w okolicach brzucha Ty czułaś się jak w środku filmu dla dorosłych. Tomlinson spojrzał Ci w oczy i cwanie się uśmiechnął.
- No malutka, teraz się zabawimy.
Czułaś jak pomiędzy nogami robi Ci się mokro gdy w drzwiach ujrzałaś Harry'ego w bokserkach.
- Hazza. - jęknęłaś na widok Styles'a. Twoje ciało opanowało podniecenie, które i tak wzrosło gdy ujrzałaś Larry'ego na żywo.
- Cholera, Larry Stylinson is real. - szepnęłaś, a Oni uśmiechnęli się przez pocałunek. - Chce też!
Podeszłaś do nich na kolanach po czym jednym ruchem zdjęłaś ich bokserki. Wydawało Ci się, że byli na tyle pochłonięci pocałunkiem, iż nawet tego nie poczuli. Wzięłaś w dłonie ich nabrzmiałe członki i z obu ust wydobył się cichy pomruk. Jednego z penisó wsadziłaś sobie do ust, zaś drugiego zadowalałaś ręką, gdyby ktoś Cię zapytał który to który nie mogłabyś odpowiedzieć. Robiłaś co do Ciebie należy i przede wszystkim czego od dawna pragnęłaś! W pewnej chwili poczułaś jak penis, któregoś z chłopaków pęcznieje Ci w ustach. Zaczęłaś szybciej wymachiwać głową i zostawiłaś drugiego chłopaka.
- [T.I] nie przestawaj! - usłyszałaś głos Harry'ego za sobą. Już wiedziałaś komu tak uczuciowo ssiesz. Nie można powiedzieć, ale sprzęt Louis'a nie był małych rozmarów. Ledwo mieścił Ci się w ustach. W pewnym momencie poczułaś eksplozję. Biała ciecz zaczęła Ci spływać kącikami ust. Styles nachylił się nadl Twoją twarzą i zaczął to zlizywać. Po chwili wsunąl także język do Twej jamy ustnej zanim Ty zdążyłaś połknąć nasienie 21-latka, przez co pół spermy z Twoich ust znalazło się u Harreh'a. Chłopak policzył na palcach od trzech do zera i na Jego znak połknęliście wszystko.
- Mniami. - uśmiechnęłaś się po czym nachyliłaś się nad interesem loczkowego. Jednak czułaś jak Lou majstruje coś przy Twojej kobiecości. Usta chłopaków złączyły się w jedność. Wykorzystałaś sytuację i zaczęłaś brutalnie Harry'emu podgryzać to co dla Niego najważniejsze. Hazza nie był jak Louis. Tomlinson to typ romantyka. Był delikatny, a On? Wsunął dłoń w Twoje włosy i zaczął unosić Twoją głowę w górę i w dół sprawiając sobie samemu przyjemność. Nagle ni stąd ni zowąd w Twej kobiecości coś się znalazło. Wygięłaś ciało w łuk, a z Twoich ust wydobył się niemy jęk. Ruszyłaś w tamtą stronę ręką by wyczuć co masz w sobie jednak w połowie drogi zatrzymała Cię dłoń Marchewki.  Wyjęłaś członka Hazzy z ust i spojrzałaś na Loui'ego, który rytmicznie ruszał w Tobie palcem, a w zasadzie to palcami. Trzema.
Westchnęłaś błogo i znów zajęłaś się swoją Pussy. Poczułaś kolejny wzwód. I znów miałaś usta pełne spermy. Tym razem pozwolono Ci wszystko połknąć. Uśmiechnęłaś się pod nosem i spojrzałaś na chłopaków.
- Co teraz? - szepnęłaś cholernie podniecona.
- Teraz my się zabawimy. - mruknął Harreh i rzucił Cię na brzuch. Nie byłaś pewna co się za chwilę stanie, lecz po kilku sekundach chłopcy rozwieli Twoje wątpliwości. Loueh złapał Twoje biodra by delikatnie je unieść i powoli w Ciebie wejść. Poczułaś jak Jego naprężony przyjaciel próbuje się wepchnąć w Twoją ciasną szparkę.  Z każdym Jego ruchem z Twoich ust wydobywał się cichy jęk.
- Lou-Louis! - pisnęłaś gdy On cały był w Tobie.
- Jęcz Maleńka, jęcz. - przed Twoją twarzą pojawił się Styles, który brutalnie wpił się w Twoje wargi, a dłońmi miętosił piersi. Nie potrafiłaś skupić się na całowaniu loczka bo ten drugi wchodził w Ciebie coraz brutalniej uderzając osprzętem o ścianki Twojej pochwy. Krzyczałaś z podniecenia wbijając paznokcie w kołdrę.
Poczułaś jak Twoje mięśnie zaciskają się na męskości Louis'a.
- Lou, to już zaraz... - wymruczałaś, a ten brutalnie złapał Cię za włosy.
- Dojdziesz kiedy ja Ci powiem, jasne?!
Nie wiedziałaś co zrobić dlatego pokiwałaś grzecznie głową.
Styles chyba poczuł się zaniedbany bo złapał Marchewkowego w biodrach i całkiem łatwo wsunął się w Jego tyłek.
W tamtej chwili przeszło Ci przez myśl "kurwa mać, orgia z Larry'm Stylinson'em". Następnie w głowie miałaś tylko to by Tommo się zgodził.
Czułaś jak pęcznieje w Tobie, chłopak coraz szybciej się poruszał. W tle dało się słyszeć obijające się jądra o Twoją już mokrą szparkę.
- Teraz!! - usłyszałaś komendę i jak na zawołanie wytrysnęłaś. Czułaś jak orgazm rozchodzi się po całym Twoim ciele. Ciarki z rąk przeniosły się na plecy i wszystkie zakamarki Ciebie. Opadłaś bezwładnie na łóżko choć dobrze wiedziałaś, że to nie koniec. Louis powoli z Ciebie wyszedł i jak to powiedział Hazza:
- Dajemy Ci odpocząc. [T.I] szykuj się na ostrą jazdę. - sapał wtedy już w szyję kompana. Usiadłaś na drugim końcu łóżka i przyglądałaś się im. Nie mogłaś wytrzymać nic nie robiąc. Twoja miednica robiła niestworzone rzeczy.
Podeszłaś do nich na czworaka i pochyliłaś się nad Harry'm by po chwili zacząć bawić się Jego jądrami. Wzięłaś je w dłonie po czym zaczęłaś lizać mosznę chłopaka. Jego jęki podniecenia nakręcały Cię jeszcze bardziej. Twój język tańczył jakieś niestworzone tańce radości. W pewnej chwili loczek wystrzelił w tyłek Louis'a, który opadł na łóżko.
- Mam dość, ale muszę z Tobą skończyć. - usłyszałaś szept Harry'ego. Oho, zapowiada się fajnie. Seksownie do Niego podeszłaś, a On klepnął Cię w tyłek i kazał się wypiąć. Zrobiłaś to ochoczo, a wtedy On nasmarował swojego banana wazeliną i rozchylił Twoją pupę, którą chwilę wcześniej także oślinił. Poczułaś jak chłopak powoli i delikatnie się w Ciebie wsuwa. Wcale nie jak wcześniej.
Trzyma Cię za biodra i lekko dopycha je do siebie co ma Mu pomóc. W międzyczasie składa pocaunku na Twych plecach. Wcale nie poruszał się szybko. Wręcz przeciwnie. Seks był słodki, delikatny. I niestety krótki bo oboje byliście zmęczeni. Louis dawno spał wykończony.
Z uśmiechem na ustach pożegnałaś się z Hazzą namiętnym pocałunkiem, a kiedy On wyszedł położyłaś się obok Tomlinsona i przemęczona zasnęłaś.


_____________________

Jak napisałam przed kilkoma sekundami jest i +18! Jutro będzie Ziam i coś jeszcze wam wybazgrzę :* Postaram się o "normalnego" imagina. :>