Zastanawiałem się kiedy On w końcu zrozumie, że nie jest mi obojętny. Myślałem, że moje przelotne spojrzenia mówią same za siebie. Bądź muśnięcia Jego ciała. Ale nie... Przecież chłopcy dobrze wiedzieli, że jestem gejem. ON też. Próbowałem Mu nawet powiedzieć prosto w oczy jednak przyszła Danielle. Tak, chłopak, w którym jestem zakochany po uszy ma dziewczynę i jest moim najlepszym przyjacielem. Coraz bardziej zdawałem sobie sprawę, że to nie ma sensu. Bez Niego nic nie ma sensu.
Dziś nasz... znaczy mój ostatni koncert. Siedziałem właśnie u makijażystki gdy usłyszałem kłótnie z pokoju naprzeciwko. Zaraz, chwila... Przecież to jest garderoba Liam'a! Siedziałem podenerwowany na krzesle, a w głowie kłębiło mi się wiele pytań.
O co się pokłócili?
Zerwali?
Danielle zraniła mojego Daddy'ego?
Nie mogłem usiedzieć w miejscu więc słowa kobiety informujące mnie, że mogę iść były zbawieniem. Czym prędzej udałem się do pomieszczenia, w którym siedział Payne.
Nie pukając powoli wszedłem do środka. Siedział na sofie z twarzą schwaną w dłoniach. Nie płakał. Był bardziej zdenerwowany i zmieszany tą całą sytuacją. Ma ciekawość wzrastała z każdą sekundą. Miałem ochotę podejść i z nadzieją w głosie zapytać czy to koniec. Lecz wiedziałem, że nie mogę. Prawdziwi przyjaciele tak nie robią.
Zacisnąłem powieki, wziąłem głęboki wdech po czym usiadłem obok chłopaka. Zerknął na mnie i znów zakrył twarz.
- Hej, Li. Co się stało? - szturchnąłem Go lekko łokciem. Chyba nie miał ochoty rozmawiać. - Powiedz mi, przecież jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.
Nie mogłem uwierzyć, że przeszło mi to przez usta. Najlepszy przyjaciel... tylko...
- Danielle mnie zdradziła. Wczoraj była jakaś impreza z chłopakami od LMFAO. Poznała tam jakiegoś Michael'a, twierdziła, że wypiłą i jakoś tak wyszło... Zayn, ale dla mnie to nie było nic takiego. Była najważniejszą kobietą mojego życia, a teraz? Teraz nawet nie mam ochoty Jej widzieć! - coś w Nim pękło. Zaczął szlochać jak mały chłopiec. Z jednej strony było mi Go cholernie szkoda, nawet nie ruszał mnie fakt, że wtula się w moje ciało. A z drugiej, gorszej strony byłem szczęśliwy z faktu iż mogę działać.
- Oj Li! Nie była Ciebie warta.
Tuliłem Go do swojej piersi jednocześnie wstydząc się swoich zbereźnych myśli.
- Ale to i tak boli. - zacisnął ręce na sofie.
- Dasz radę śpiewać? - szepnąłem Mu na ucho na co On podnióśł się, pociągnął nosem, pokiwał twierdząco głową i dumnie udał się do make-up'u. Uśmiechnąłem się pod nosem wiedząc, że jakoś mogłem Mu pomóc. Niewiele, ale mnie to starczało.
- Zayn! Zaraz wychodzimy! - usłyszałem krzyk i poszedłem w stronę sceny.
3...
2...
1!
Wybiegliśmy na arenę. Jak zwykle rozległy się krzyki i piski. Nie tylko na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nawet Liam się rozchmurzył.
"More than this"... To moja chwila. Gdy usłyszałem melodię piosenki podszedłem do Daddy'ego i śpiewając słowa:
"Cause I can love you more than she"*
Patrztłem Mu prosto w oczy. Chłopcy nie wiedzieli zbytno co się dzieje. Payne był rozkojarzony, a fanki zaczęły głośniej piszczeć.
- Zayn, co Ty odwalasz?! - usłyszałem szept Niall'a za sobą.
- Kocham Cię, Liam. Bardzo Cię kocham. Jeszcze nikt nie działał na mnie tak jak Ty. Kiedy usłyszałem, że Ty i Danielle nie jesteście razem miałem ochotę skakać jak dziecko. Jesteś mi najbliższą osobą, rozumiesz?
Złapałem Go za podbródek i patrzyłem Mu w oczy, w których malowało się przerażenie, a zarazem zdezorientowanie.
- Wiesz... no bo ja... Matko, Zayn... Zrozum... - zaczął się jąkać, a ja już wiedziałem o co chodzi.
- Dobra, Liam, nie tłumacz się, rozumiem. - wzruszyłem ramionami, a mikrofon położyłem na scenie. Nie mogłem tam zostać. Miałem nadzieję, że z tego coś wyjdzie, jednak widocznie się pomyliłem.
Zrzuciłem z siebie wszystkie kable i smutny wyszedłem. Już wtedy wiedziałem gdzie chce iść. Po drodze podszedłem do jakiejś fanki, którą mocno przytuliłem, dałem swoją bluzę i powiedziałem, że Ją kocham. Przynajmniej z jedną chciałem się pożegnać.
Udałem się na najbliższy most. Nie potrafiłem z tym żyć. Z nieodwzajemnionym uczuciem chłopaka. Przeszedłem orzez barierkę, na której usiadłem z zamiarem skoczenia., jednak poczułem szarpnięcie przez, które osunąłem się do tyłu.
- Co Ty chciałeś cholera zrobić?! Oszalałeś?! Mózg straciłeś?! A pomyślałeś o mnie?! Pomyślałeś jakbym się poczuł?! - nade mną stał zdenerwowany Li.
- Jak miałbyś się poczuć? Jestem tylko zidiociałym gejem, który nietrafnie się zakochał. - wstałem wspomagając się barierką, a On patrzył na mnie tak jakby miał za chwilę zabić.
- Posłuchaj mnie głupi Pakistańczyku. - ułożył dłonhie na moich mokrych od łez policzkach. - Kiedy wyznałeś mi co czujesz i wubiegłeś zrozumiałem kto tak na prawdę jest dla mnie ważny. Nie żadna Danielle, a Ty dlatego nie patrz się teraz tak na mnie jak na kretyna, tylko weź się zbierz i pocałuj mnie w końcu!
Patrzyłem na Niego otępiały, a gdy doszły do mnie słowa chłopaka me dłonie automatycznie podążyły na Jego biodra i przyciągnęły Go do mnie.
Obdarzyłem Payne'a delikatnym uśmiechem i złączyłem nasze usta w pocałunku.
* "Cause I can love you more than she" - zmieniony tekst piosenki na rzecz imagina.
______________________________
Jak obiecałam Ziam :3 Biorę się za dokańczanie normalnego imagina :D I będę Go spisywała. : >