Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zayn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zayn. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lipca 2012

Zayn


Coraz częściej odwoływał Wasze spotkania, twierdził że musi pomagać mamie w przeprowadzce. A tak na prawdę chodził po kumplach. Dobrze wiedziałaś, że Jego mama wcale się nie przeprowadziła bo z Nią rozmawiałaś. Miałyście dobry kontakt, była dla Ciebie jak druga matka.
Szłaś parkiem ze spuszczoną głową, kolejny raz odwołał Wasze spotkanie, dlaczego tym razem? Bo Jego wujek "podobno" jest w szpitalu. W Twoich oczach zbierały się łzy, czułaś się oszukana, upokorzona. Dobrze wiedziałaś, że kłamie. Zresztą jak zwykle.
W pewnym momencie uderzyłaś w kogoś i upadłaś na ziemie, poczułaś dłonie oplatające Twoją talię i unoszące Cię do pozycji pionowej. Spojrzałaś w górę i napotkałaś TE brązowe tęczówki dzięki, którym dzień stawał się lepszy.
- Zayn? - szepnęłaś wlepiając wzrok w Jego twarz. Miałaś rację - kłamał. Bezczelnie Cię okłamywał, a Ty miałaś dowód.
- [T.I]... Co Ty tu robisz? - spojrzał na Ciebie zaskoczony, a w Tobie prawdę mówiąc się zagotowało.
- Co ja tu robię?! Co Ty tutaj robisz! Miałeś być u wujka! - krzyknęłaś Mu w twarz, a w Twych oczach pojawiły się łzy.
- Musimy pogadać. - wtedy Twe serce przestało na chwilę bić. "Musimy pogadać" - to zawsze znaczyło coś złego. Przynajmniej dla Ciebie. Zacisnęłaś mocno usta oraz oczy po czym wciągnęłaś powietrze i wypuściłaś je nosem.
- Słucham?
- Prawda jest taka, że Cię nie kocham. - powiedział od niechcenia, a Ciebie coś ukuło w sercu. Jak... jak On mógł to powiedzieć z taką obojętnością?
- Co? Ale jak to? - szepnęłaś niedowierzając, poczułaś pierwsze łzy spływające po policzkach.
- Po prostu Cię nie kocham. To był głupi zakład, który dzęki Twojej naiwności wygrałem dzieciaku. - w tamtej chwili z Twych oczu. - No i czego ryczysz? Co myślałaś, że ktoś taki jak ja Cię pokocha?
Nic nie odpowiedziałaś, starłaś łzy spływające po policzkach i uciekła do domu. Dla Ciebie świat już nie miał sensu, nic nie miało sensu kiedy nie było Jego przy Tobie. Tego który tak chamsko i bezczelnie się z Tobą rozstał.

Leżałaś twarzą w poduszce i całe dnie płakałaś. Przez tego idiotę, który potraktował Cię jak szmatę. Lecz Ty nadal Go kochałaś. Nawet teraz gdy minęło pół roku, dla Ciebie to nie był koniec. Każdy dzień bez Niego był dniem przepłakanym. Ciągle miałaś nadzieję, że zadzwoni, albo napiszę. Przeprosi, stwierdzi, że się mylił, że nadal kocha, jednak to nie nastąpiło. Wręcz przeciwnie, dostawałaś wiadomości od znajomych jakiej to sobie nie znalazł. Dobijali Cię coraz bardziej, miałaś ochotę wziąć żyletkę i po prostu to zakończyć jednak wiedziałaś, że musisz być silna. Jeśli nie dla Niego to po prostu dla rodziców.

Któregoś dnia mama poprosiła Cię byś poszła do sklepu bo sama nie mogła. Coś w środku mówiło Ci, że to głupia wymówka. Rodzicielka po prostu bała się o Ciebie. Nie wiedziała co się z Tobą dzieje i to tworzyło w Jej głowie jeszcze gorsze scenariusze.
Szłaś przez park. Tylko taka była droga do supermarketu. Zauważyłaś Go, siedział na ławce i miział się z kolejną. Twe oczy napełniły się łzami. Czułaś, że się przy Nich rozpłaczesz. Ten obrzydliwy widok gdy ich języki się stykały. Z Tobą robił to subtelniej, albo po prostu Ci się wydawało. Przecież dla Ciebie On wszystko robił subtelnie. Wzięłaś się w garść i podeszłaś do Nich. Fakt, byłaś zamknięta w sobie, całkiem zawstydzona i sparaliżowana jednak stanęłaś przed Nimi i wpatrywałaś się w Niego. Tylko w Niego. Jakby ta dziewczyna nie istniała.
Zauważył Cię, po pięciominutowym upływie czasu jednak Cię zauważył...
- O proszę, kogo ja tu widzę. - zaśmiał się wrednie. Kolejne ukłucie w okolicach serce. Zacisnęłaś niezauważalnie usta i dalej się w Niego wpatrywałaś. - No czego chcesz?
- Ciebie. Zayn proszę... Wiem, że kłamałeś... kochasz mnie... - szeptałaś wlepiając wzrok w ławkę, na której siedzieli. Nie potrafiłaś na Niego spojrzeć.
- Boże... [T.I] nie rozumiesz, że to był zakład? Jebany zakład?! Z Nami koniec! Co ja pierdole... Nas nigdy nie było! Wbij to sobie do głowy! Nie kochałem Cię i nie będę! - odepchnął Cię i odszedł trzymając dłoń na pośladku tej dziewczyny. Nie wytrzymałaś, Twoje oczy uroniły kilka łez, co przerodziło się w dziki szloch. Nie poszłaś do żadnego sklepu. Udałaś się do jakiegoś lasu, mówiono, że to nawiedzony las, ale wyśmiewałaś to. Teraz miałaś nadzieję, że to prawda. Że coś po Ciebie przyjdzie i z Tobą skończy.

Siedziałaś tam trzeci dzień, dziwiło Cię, że policja jeszcze Cię nie znalazła. Nie mogła namierzyć Twojego telefonu bo roztrzaskałaś Go o jakiś kamień. Po woli brakowało Ci sił, wody, a także jedzenia. Nie wytrzymywałaś.

Dziś mijał tydzień. Czułaś się jak jakiś dzikus, odmienieć. Siedziałaś w lesie i po prostu umierałaś z chorej miłości. Wiedziałaś, że to koniec. Powoli Twój organizm się wykańczał.

Półtorej tygodnia. Leżałaś zmarznięta na ziemi. Tak, to dziś. Dziś miał być Twój koniec. Ciało przestało słuchać Twoich poleceń. Wyszeptałaś ostatni raz trzy słowa:
- Kocham Cię, Zayn.
Po sobie pozostawiłaś tylko roztrzaskany telefon i listę produktów, które miałaś kupić w sklepie.

__________________________________

Pisałam to przy Led Zeppelin - Stairway To Heaven. O 3 w nocy więc mogą być jakieś niedomówienia bądź błędy, za które niezmiernie przepraszam. I wybaczcie, że tak długo.
Byłabym zapomniała. To o coś wyżej dedykuję mojemu żonowi Kaśce <3
Bless. :)

środa, 4 lipca 2012

Ziam

Zastanawiałem się kiedy On w końcu zrozumie, że nie jest mi obojętny. Myślałem, że moje przelotne spojrzenia mówią same za siebie. Bądź muśnięcia Jego ciała. Ale nie... Przecież chłopcy dobrze wiedzieli, że jestem gejem. ON też. Próbowałem Mu nawet powiedzieć prosto w oczy jednak przyszła Danielle. Tak, chłopak, w którym jestem zakochany po uszy ma dziewczynę i jest moim najlepszym przyjacielem. Coraz bardziej zdawałem sobie sprawę, że to nie ma sensu. Bez Niego nic nie ma sensu.
Dziś nasz... znaczy mój ostatni koncert. Siedziałem właśnie u makijażystki gdy usłyszałem kłótnie z pokoju naprzeciwko.  Zaraz, chwila... Przecież to jest garderoba Liam'a! Siedziałem podenerwowany na krzesle, a w głowie kłębiło mi się wiele pytań.
O co się pokłócili?
Zerwali?
Danielle zraniła mojego Daddy'ego?
Nie mogłem usiedzieć w miejscu więc słowa kobiety informujące mnie, że mogę iść były zbawieniem. Czym prędzej udałem się do pomieszczenia, w którym siedział Payne.
Nie pukając powoli wszedłem do środka. Siedział na sofie z twarzą schwaną w dłoniach. Nie płakał. Był bardziej zdenerwowany i zmieszany tą całą sytuacją. Ma ciekawość wzrastała z każdą sekundą. Miałem ochotę podejść i z nadzieją w głosie zapytać czy to koniec. Lecz wiedziałem, że nie mogę. Prawdziwi przyjaciele tak nie robią.
Zacisnąłem powieki, wziąłem głęboki wdech po czym usiadłem obok chłopaka. Zerknął na mnie i znów zakrył twarz.
- Hej, Li. Co się stało? - szturchnąłem Go lekko łokciem. Chyba nie miał ochoty rozmawiać. - Powiedz mi, przecież jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.
Nie mogłem uwierzyć, że przeszło mi to przez usta. Najlepszy przyjaciel... tylko...
- Danielle mnie zdradziła. Wczoraj była jakaś impreza z chłopakami od LMFAO. Poznała tam jakiegoś Michael'a, twierdziła, że wypiłą i jakoś tak wyszło... Zayn, ale dla mnie to nie było nic takiego. Była najważniejszą kobietą mojego życia, a teraz? Teraz nawet nie mam ochoty Jej widzieć! - coś w Nim pękło. Zaczął szlochać jak mały chłopiec. Z jednej strony było mi Go cholernie szkoda, nawet nie ruszał mnie fakt, że wtula się w moje ciało. A z drugiej, gorszej strony byłem szczęśliwy z faktu iż mogę działać.
- Oj Li! Nie była Ciebie warta.
Tuliłem Go do swojej piersi jednocześnie wstydząc się swoich zbereźnych myśli.
- Ale to i tak boli. - zacisnął ręce na sofie.
- Dasz radę śpiewać? - szepnąłem Mu na ucho na co On podnióśł się, pociągnął nosem, pokiwał twierdząco głową i dumnie udał się do make-up'u. Uśmiechnąłem się pod nosem wiedząc, że jakoś mogłem Mu pomóc. Niewiele, ale mnie to starczało.
- Zayn! Zaraz wychodzimy! - usłyszałem krzyk i poszedłem w stronę sceny.
3...
2...
1!
Wybiegliśmy na arenę. Jak zwykle rozległy się krzyki i piski. Nie tylko na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nawet Liam się rozchmurzył.
"More than this"... To moja chwila. Gdy usłyszałem melodię piosenki podszedłem do Daddy'ego i śpiewając słowa:
"Cause I can love you more than she"*
Patrztłem Mu prosto w oczy. Chłopcy nie wiedzieli zbytno co się dzieje. Payne był rozkojarzony, a fanki zaczęły głośniej piszczeć.
 - Zayn, co Ty odwalasz?! - usłyszałem szept Niall'a za sobą.
- Kocham Cię, Liam. Bardzo Cię kocham. Jeszcze nikt nie działał na mnie tak jak Ty. Kiedy usłyszałem, że Ty i Danielle nie jesteście razem miałem ochotę skakać jak dziecko. Jesteś mi najbliższą osobą, rozumiesz?
Złapałem Go za podbródek i patrzyłem Mu w oczy, w których malowało się przerażenie, a zarazem zdezorientowanie.
- Wiesz... no bo ja... Matko, Zayn... Zrozum... - zaczął się jąkać, a ja już wiedziałem o co chodzi.
- Dobra, Liam, nie tłumacz się, rozumiem. - wzruszyłem ramionami, a mikrofon położyłem na scenie. Nie mogłem tam zostać. Miałem nadzieję, że z tego coś wyjdzie, jednak widocznie się pomyliłem.
Zrzuciłem z siebie wszystkie kable i smutny wyszedłem. Już wtedy wiedziałem gdzie chce iść. Po drodze podszedłem do jakiejś fanki, którą mocno przytuliłem, dałem swoją bluzę i powiedziałem, że Ją kocham. Przynajmniej z jedną chciałem się pożegnać.
Udałem się na najbliższy most. Nie potrafiłem z tym żyć. Z nieodwzajemnionym uczuciem chłopaka. Przeszedłem orzez barierkę, na której usiadłem z zamiarem skoczenia., jednak poczułem szarpnięcie przez, które osunąłem się do tyłu.
- Co Ty chciałeś cholera zrobić?! Oszalałeś?! Mózg straciłeś?! A pomyślałeś o mnie?! Pomyślałeś jakbym się poczuł?! - nade mną stał zdenerwowany Li.
- Jak miałbyś się poczuć? Jestem tylko zidiociałym gejem, który nietrafnie się zakochał. - wstałem wspomagając się barierką, a On patrzył na mnie tak jakby miał za chwilę zabić.
- Posłuchaj mnie głupi Pakistańczyku. - ułożył dłonhie na moich mokrych od łez policzkach. - Kiedy wyznałeś mi co czujesz i wubiegłeś zrozumiałem kto tak na prawdę jest dla mnie ważny. Nie żadna Danielle, a Ty dlatego nie patrz się teraz tak na mnie jak na kretyna, tylko weź się zbierz i pocałuj mnie w końcu!
Patrzyłem na Niego otępiały, a gdy doszły do mnie słowa chłopaka me dłonie automatycznie podążyły na Jego biodra i przyciągnęły Go do mnie.
Obdarzyłem Payne'a delikatnym uśmiechem i złączyłem nasze usta w pocałunku.



* "Cause I can love you more than she" - zmieniony tekst piosenki na rzecz imagina.

______________________________

Jak obiecałam Ziam :3 Biorę się za dokańczanie normalnego imagina :D I będę Go spisywała. : >

Ziall.

Kolejna próba. Kolejne kilka godzin w Jego towarzystwie. Myślałem, że zwariuję. Nie potrafię spokojnie śpiewać gdy On jest obok. Moje drobne ciało szaleje, a i tak już czerwone policzki zalewają się purpurą. Westchnąłem ciężko i założyłem fullcap'a. Mój ulubiony. Niebieski, z czerwonym daszkiem oraz tego samego koloru literką "Z". Chyba nie dziwne dlaczego "Z". Chłopakom powiedziałem, że po prostu mi się podobała. Prawda jest inna. Wziąłem telefon do ręki i wyszedłem z domu. Do Studia dotarłem po około 20 minutach. W sumie daleko nie miałem dlatego szedłem na pieszo. Jako pierwszego ujrzałem Harry'ego. Posłał mi delikatny uśmiech, który odwzajemniłem.
- Cześć Niall. - przybiliśmy krótkiego high five'a, a ja wszedłem do budynku zaś loczkowaty został na dworze. Z pewnością czekał na Lou. Wszyscy dobrze wiedzieliśmy, że Oni są razem. Nie chcą się przyznać jednak to widać.
Wchodząc do Studia Nagrań pierwsze co ujrzałem to kruczoczarna, postawiona fryzura mojego, że tak to nazwę "przyszłego chłopaka w snach".
- Cześć chłopcy. - przywitałem się ze wszystkimi.
- Siemasz Niall! - podszedł do mnie Liam.
- Cześć blondasie. - usłyszałem ten miękki głos, a nogi się pode mną ugięły. Nikt na mnie tak nie działał jak On.

~ Po próbie ~
Całą cholerną próbę przyglądałem się Zayn'owi. No nie dam rady, nie wytrzymam! Pobiegłem do męskiej toalety gdzie usiadłem w kącie i podkuliłem chude nogi pod brodę, a z moich błękitnych oczu poleciały srebrne łzy. Miałem nadzieję, że nikt mnie nie zobaczy. Przecież wszyscy poszli do domu. Niestety jak przystało do łazienki wszedł nie kto inny jak Pakistańczyk.
- Niall?! - przykucnął przede mną. - Czemu płaczesz?
Nic nie odpowiedziałem. Co miałem zrobić? Wstać i powiedzieć:
"- A nic. Jestem gejem i się w Tobie zakochałem. Ale to nie ważne."
Nie wydaje mi się, że zrozumiałby. Poza tym ja się cholera nie odważę.
- Niall! Odpowiedz mi! - ułożył swe delikatne, pozornie męskie dłonie na moich kolanach.
- Za-zakochałem się... - a jednak mu to wyznałem. No może bue wprost, lecz jednak. Dziwne było to, że iskierki w Jego oczach, które zawsze widziałem nagle zniknęły.
- Kim jest ta szczęściara? - spojrzał mi smutnymi tęczówkami w oczy.
- Szczęściarz. Jestem... jestem homoseksualny, Zayn. - skuliłem drobne ciało jeszcze bardziej. Mulat był pierwszą osobą, której o tym powiedziałem.
- Ale co? Poczekaj. Jak to?! Dlaczego nie mówiłeś?! - złapał mnie za podbródek, który po chwili uniósł tak, że wpatrywaliśmy się sobie w oczy.
- A co miałem powiedzieć?! "Hej, chłopaki jestem gejem i zakochałem się w Zayn'ie"!? - cholera... Czemu ja nigdy nie mogę trzymać języka za zębami?! Głupi, głupi, głupi!
- Jak to? Kochasz... m-mn-mnie?
Nie, tego drugiego Zayn'a. W odpowiedzi na Jego durne pytania delikatnie musnąłem te słodkie usta.
- Kocham Cię, Is breá liom tú. - zachichotałem pod nosem, a On patrzył na mnie oniemiały. Spostrzegłem też, że słodziutkie iskierki wróciły.
- Bo... bo ja Ciebie też kocham mały blondasku. Jak nikogo innego.
Myślałem, że serce wyskoczy mi z piersi.
- Mówisz poważnie?! - mogłem uwierzyć w to co właśnie się dzieje.
- Poważnie. - posłał mi jden z tych Jego "seksownych" spojrzeń.
Skarbie, ja już i tak jestem Twój. Nie wysilaj się.
Zbliżyłem do Niego twarz i złożyłem Mu na ustach pocałunek. Chłopak wcale nie prostestował więc robiłem coraz większe kroki. Mój język znalazł się w Jego gardle, a dłoń na biodrze.
Obudziłem się cały przepocony w samochodzie. Na sobie poczułem ciężar. Zayn. My... byliśmy nadzy. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że Malik nie śpi.
- Kocham Cię, Zayn. - szepnałem na co On po raz kolejny mnie pocałował.

__________________________

To tak na dobry początek. Niektórzy mogli to już widzieć na TYM fp, jednak aktualnie nie mam co dodać bo w folderze mam to i +18 z Larry'm, który też jest na wyżej podanym fanpage'u. Ale będę spisywała Ziam'a, który grzecznie czeka sobie w moim zeszycie <3 :)
Bless!