Przyjaciółka wyznała Ci, że ma randkę z Louis'em Tomlinson'em. Na początku byłaś na Nią wściekła, nie rozumialaś jak mogła nie powiedzieć, że Go zna. Lecz gdy wyznała Ci, że to podwójna randka od razu humor Ci się polepszył.
- Ojej! [I.P] dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! Kocham Cię! - rzuciłaś się na Jej szyję i zaczęłaś tańczyć swój słynny taniec radości.
- Jesteś próżna. - wyznała Ci przyjaciółka, a Ciebie wcięło.
- Dlaczego tak uważasz? - spojrzałaś na Nią mrużąc oczy.
- Jeszcze nie wiesz, z którym Cię umówiłam. - posłała Ci dziwne spojrzenie, a Ty parsknęłaś śmiechem.
- Z Niall'em. - wytknęłaś Jej język, a mina przyjaciółki zrzędła.
- Skąd wiesz?!
- Bo znam Ciebie, a Ty znasz mnie. Wiesz, że widzę w Niall'u ideał faceta. - roześmiałaś się, a Ona posłała Ci delikatny uśmiech. Byłaś Jej strasznie wdzięczna. Nie znałaś Go osobiście jednak czułaś jakbyście byli najlepszymi przyjaciółmi. Myślałaś, że wiesz o Nim wszystko. Jako "prawdziwa fanka". Directionerka. Nie chciałaś do siebie dopuścić myśli, że jest inaczej, a było.
Nadszedł dzień spotkania. Narzuciłaś na siebie zwiewną turkusową sukienkę i ruszyłaś do domu przyjaciółki skąd mieli Was odebrać chłopcy. Twoja ekscytacja wzrastała z każdą minutą, głupie słowa [I.P] nie docierały do Ciebie, nie spodziewałaś się, że były takie ważne.
- [T.I]! - krzyknęła Ci wprost do ucha. Podkoczyłaś i spojrzałaś na Nią zła.
- Czego?
- Dzwonił Louis. Niall będzie... - tutaj Jej przerwały otwierane drzwi. Najpierw wszedł Louis, a potem Niall... - z dziewczyną.
Dokończyła Ci do ucha, tak że tylko Ty słyszałaś. Przecież... powinnaś wiedzieć, wiesz o Nim wszystko, jak to się stało, że pominęłaś ten stanowczy fakt?! A to miała być randka... mieliście się w sobie zakochać. Poczułaś się cholernie źle, ale nie mogłaś zawieźć przyjaciółki. Stanęłaś dumnie na 15cm szpilkach i ruszyłaś z podniesioną głową do samochodu. Fakt, że szłaś ostatnia wcale nie zmianiało tego, że byłaś pewna siebie. Żadna tam cizia nie będzie niszczyła Ci prawdopodobnie najlepszego dnia Twojego życia. Usiadłaś na tyłaś czarnego Range Rover'a i rozkoszowałaś się chwilą, w której blondyn był przy Tobie. Czy to ważne, że właśnie całował się ze swoją dziewczyną? Ależ skądże, nie dla Ciebie. Uśmiechnęłaś się pod nosem i "przypadkiem" dotknęłaś Jego kolana. Najbardziej zdziwił Cię fakt, że gdy spojrzał w Twoje oczy u Niego pojawiła się iskierka. Obdarowałaś Go najsłodszym uśmiechem jaki miałaś w zanadrzu, a Louis krzyknął, iż dojechaliście.
Znów wlokłaś się za wszystkimi. Twoja pewność siebie zmalała. Ciągle się miziali, trzymali za ręce. To bolało, mimo tego, że Ty nie znałaś Jego, a On Ciebie - bolało. Szczególnie fakt, że jesteś całkowitym sprzeciwieństwem tej dziewczyny. Tak na prawdę to nie spodziewałaś się, że Horan sobie kogoś takiego znajdzie. Dziewczyna była plastikowa!
Paznokietki.
Tona make-up'u.
Fryzurka.
Kozaczki.
Solara i jedziesz!
Tak właśnie wyglądała nowa dziewczyna Niall'a Horan'a. Kiedy się całowali Tobie zbierało się na wymioty. Nie mogłaś uwierzyć własnym oczom. I znów złączyli swe usta.
- Och, przestańcie już! - warknęłaś na całą restaurację. Wszyscy nie pomijając naszej kochanej parki wlepiali w Ciebie gały
- A co? Zazdrosna jesteś, że Ciebie nikt nie chce? - parsknął śmiechem plastikowy głosik.
- Nie, bardziej dobija mnie fakt, że ktoś tak sztuczny i obleśny rozkochał w swoje to cudo siedzące naprzeciw mnie. - warknęłaś w Jej stronę, a dopiero po chwili zdałaś sobie sprawę co powiedziałaś. Nazwałaś Go "cudem", a Jego dziewczynę "obleśną". - Przepraszam.
Złapałaś za torebkę i wyszłaś zostawiając na Twoim talerzu drobne za kawę, którą zdążyłaś wypić. Wyciągnęłaś z beżowej torebki L&M'a i zapaliłaś drżącymi dłońmi. Jedno słowo, a działało na Ciebie jak [wstaw coś czego się panicznie boisz]. Do tego powiedziane bez żadnego przemyślenia. Zaciągnęłaś się gdy ktoś wyrwał Ci tytoń z ust.
- Nie pal, nie warto. - ujrzałaś czerwonego Vans'a zgniatającego TWOJĄ własność. Dobrze wiedziałaś do kogo należały te buty.
- Nie jestem nałogowcem, pale kiedy mam powód. - mruknęłaś pod nosem nie racząc na Niego spojrzeć, nie miałaś ochoty, po tych wszystkich akcjach z Brooke czułaś wstręt do Niego. Dotykał Jej ciała, ust, twarzy. Aż ciarki przechodzą po plecach. Na ogół wredna nie jesteś jednak wtedy to była przesada.
- Więc przestań, jest wiele innych sposobów na odreagowanie.
- Na przykład co? Pukanie po nocach plastika? - prychnęłaś w Jego stronę i wyciągnęłaś kolejną fajkę. Czułaś, że coś w tym związku jest nie tak.
- Nie pukam Jej... Jestem jeszcze prawiczkiem, ale poza tym dlaczego ja Ci się zwierzam? Przyszedłem powiedzieć, że Brooke prosi o przeprosiny. - spojrzałaś na Niego spojrzeniem "chyba sobie kpisz". Ty miałaś przepraszać Ją? To coś? Twój śmiech można było słyszeć na drugim końcu ulicy.
- Cieszę się z tego. Sorx, sorx. - chichrałaś się pod nosem, i odwróciłaś do Niego tyłem. Czułaś na sobie wzrok, wzrok chłopaka, za którym jeszcze przed kilkoma godzinami szalałaś.
- [T.I]? - usłyszałaś szept za sobą i automatycznie się odwróciłaś. To najlepsze co zrobiłaś dzisiejszego dnia. Poczułaś na ustach nacisk innych ust. Słodkich, malinowych ust Irlandczyka, który dopiero po około półtorej minucie się od Ciebie odkleił.
- Co to było? - uśmiechnęłaś się pod nosem. Podobało Ci się, nawet bardzo.
- Po prostu się w Tobie zakochałem, wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? - uśmiechnął się do Ciebie, tylko co z Jego lasią?
- Gdybym nie wierzyła poszłabym teraz do Twojej już byłej dziewczyny i Jej wszystko wygadała, ale zamiast tego zrobię tak. - złapałaś Go za policzki i ponownie pocałowałaś te słodkie wargi.
Okazało się, że Brooke to tylko przykrywka. Dlatego nie wiedziałaś o Jego "dziewczynie". Żadnej nie było. Louis... On pomylił Twoje zdjęcia i pokazał Mu zdjęcie jakieś dziewczyny jak się okazało Bóg nie obdarzył Jej urodą (jeśli kogoś to uraziło przepraszam z całego serca, nie wiedziałam jak inaczej to napisać). Poprosił więc Ją o pomoc. Dziś siedzicie ze swoją dwójką synów i śmiejecie się z tego razem.
___________________________
I jest Niall! :>
To dla Ciebie Feluś, pozdro biatch. Możesz wyjść jak już przeczytałeś, papa :*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niall. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 lipca 2012
środa, 4 lipca 2012
Ziall.
Kolejna próba. Kolejne kilka godzin w Jego towarzystwie. Myślałem, że zwariuję. Nie potrafię spokojnie śpiewać gdy On jest obok. Moje drobne ciało szaleje, a i tak już czerwone policzki zalewają się purpurą. Westchnąłem ciężko i założyłem fullcap'a. Mój ulubiony. Niebieski, z czerwonym daszkiem oraz tego samego koloru literką "Z". Chyba nie dziwne dlaczego "Z". Chłopakom powiedziałem, że po prostu mi się podobała. Prawda jest inna. Wziąłem telefon do ręki i wyszedłem z domu. Do Studia dotarłem po około 20 minutach. W sumie daleko nie miałem dlatego szedłem na pieszo. Jako pierwszego ujrzałem Harry'ego. Posłał mi delikatny uśmiech, który odwzajemniłem.
- Cześć Niall. - przybiliśmy krótkiego high five'a, a ja wszedłem do budynku zaś loczkowaty został na dworze. Z pewnością czekał na Lou. Wszyscy dobrze wiedzieliśmy, że Oni są razem. Nie chcą się przyznać jednak to widać.
Wchodząc do Studia Nagrań pierwsze co ujrzałem to kruczoczarna, postawiona fryzura mojego, że tak to nazwę "przyszłego chłopaka w snach".
- Cześć chłopcy. - przywitałem się ze wszystkimi.
- Siemasz Niall! - podszedł do mnie Liam.
- Cześć blondasie. - usłyszałem ten miękki głos, a nogi się pode mną ugięły. Nikt na mnie tak nie działał jak On.
~ Po próbie ~
Całą cholerną próbę przyglądałem się Zayn'owi. No nie dam rady, nie wytrzymam! Pobiegłem do męskiej toalety gdzie usiadłem w kącie i podkuliłem chude nogi pod brodę, a z moich błękitnych oczu poleciały srebrne łzy. Miałem nadzieję, że nikt mnie nie zobaczy. Przecież wszyscy poszli do domu. Niestety jak przystało do łazienki wszedł nie kto inny jak Pakistańczyk.
- Niall?! - przykucnął przede mną. - Czemu płaczesz?
Nic nie odpowiedziałem. Co miałem zrobić? Wstać i powiedzieć:
"- A nic. Jestem gejem i się w Tobie zakochałem. Ale to nie ważne."
Nie wydaje mi się, że zrozumiałby. Poza tym ja się cholera nie odważę.
- Niall! Odpowiedz mi! - ułożył swe delikatne, pozornie męskie dłonie na moich kolanach.
- Za-zakochałem się... - a jednak mu to wyznałem. No może bue wprost, lecz jednak. Dziwne było to, że iskierki w Jego oczach, które zawsze widziałem nagle zniknęły.
- Kim jest ta szczęściara? - spojrzał mi smutnymi tęczówkami w oczy.
- Szczęściarz. Jestem... jestem homoseksualny, Zayn. - skuliłem drobne ciało jeszcze bardziej. Mulat był pierwszą osobą, której o tym powiedziałem.
- Ale co? Poczekaj. Jak to?! Dlaczego nie mówiłeś?! - złapał mnie za podbródek, który po chwili uniósł tak, że wpatrywaliśmy się sobie w oczy.
- A co miałem powiedzieć?! "Hej, chłopaki jestem gejem i zakochałem się w Zayn'ie"!? - cholera... Czemu ja nigdy nie mogę trzymać języka za zębami?! Głupi, głupi, głupi!
- Jak to? Kochasz... m-mn-mnie?
Nie, tego drugiego Zayn'a. W odpowiedzi na Jego durne pytania delikatnie musnąłem te słodkie usta.
- Kocham Cię, Is breá liom tú. - zachichotałem pod nosem, a On patrzył na mnie oniemiały. Spostrzegłem też, że słodziutkie iskierki wróciły.
- Bo... bo ja Ciebie też kocham mały blondasku. Jak nikogo innego.
Myślałem, że serce wyskoczy mi z piersi.
- Mówisz poważnie?! - mogłem uwierzyć w to co właśnie się dzieje.
- Poważnie. - posłał mi jden z tych Jego "seksownych" spojrzeń.
Skarbie, ja już i tak jestem Twój. Nie wysilaj się.
Zbliżyłem do Niego twarz i złożyłem Mu na ustach pocałunek. Chłopak wcale nie prostestował więc robiłem coraz większe kroki. Mój język znalazł się w Jego gardle, a dłoń na biodrze.
Obudziłem się cały przepocony w samochodzie. Na sobie poczułem ciężar. Zayn. My... byliśmy nadzy. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że Malik nie śpi.
- Kocham Cię, Zayn. - szepnałem na co On po raz kolejny mnie pocałował.
__________________________
To tak na dobry początek. Niektórzy mogli to już widzieć na TYM fp, jednak aktualnie nie mam co dodać bo w folderze mam to i +18 z Larry'm, który też jest na wyżej podanym fanpage'u. Ale będę spisywała Ziam'a, który grzecznie czeka sobie w moim zeszycie <3 :)
Bless!
- Cześć Niall. - przybiliśmy krótkiego high five'a, a ja wszedłem do budynku zaś loczkowaty został na dworze. Z pewnością czekał na Lou. Wszyscy dobrze wiedzieliśmy, że Oni są razem. Nie chcą się przyznać jednak to widać.
Wchodząc do Studia Nagrań pierwsze co ujrzałem to kruczoczarna, postawiona fryzura mojego, że tak to nazwę "przyszłego chłopaka w snach".
- Cześć chłopcy. - przywitałem się ze wszystkimi.
- Siemasz Niall! - podszedł do mnie Liam.
- Cześć blondasie. - usłyszałem ten miękki głos, a nogi się pode mną ugięły. Nikt na mnie tak nie działał jak On.
~ Po próbie ~
Całą cholerną próbę przyglądałem się Zayn'owi. No nie dam rady, nie wytrzymam! Pobiegłem do męskiej toalety gdzie usiadłem w kącie i podkuliłem chude nogi pod brodę, a z moich błękitnych oczu poleciały srebrne łzy. Miałem nadzieję, że nikt mnie nie zobaczy. Przecież wszyscy poszli do domu. Niestety jak przystało do łazienki wszedł nie kto inny jak Pakistańczyk.
- Niall?! - przykucnął przede mną. - Czemu płaczesz?
Nic nie odpowiedziałem. Co miałem zrobić? Wstać i powiedzieć:
"- A nic. Jestem gejem i się w Tobie zakochałem. Ale to nie ważne."
Nie wydaje mi się, że zrozumiałby. Poza tym ja się cholera nie odważę.
- Niall! Odpowiedz mi! - ułożył swe delikatne, pozornie męskie dłonie na moich kolanach.
- Za-zakochałem się... - a jednak mu to wyznałem. No może bue wprost, lecz jednak. Dziwne było to, że iskierki w Jego oczach, które zawsze widziałem nagle zniknęły.
- Kim jest ta szczęściara? - spojrzał mi smutnymi tęczówkami w oczy.
- Szczęściarz. Jestem... jestem homoseksualny, Zayn. - skuliłem drobne ciało jeszcze bardziej. Mulat był pierwszą osobą, której o tym powiedziałem.
- Ale co? Poczekaj. Jak to?! Dlaczego nie mówiłeś?! - złapał mnie za podbródek, który po chwili uniósł tak, że wpatrywaliśmy się sobie w oczy.
- A co miałem powiedzieć?! "Hej, chłopaki jestem gejem i zakochałem się w Zayn'ie"!? - cholera... Czemu ja nigdy nie mogę trzymać języka za zębami?! Głupi, głupi, głupi!
- Jak to? Kochasz... m-mn-mnie?
Nie, tego drugiego Zayn'a. W odpowiedzi na Jego durne pytania delikatnie musnąłem te słodkie usta.
- Kocham Cię, Is breá liom tú. - zachichotałem pod nosem, a On patrzył na mnie oniemiały. Spostrzegłem też, że słodziutkie iskierki wróciły.
- Bo... bo ja Ciebie też kocham mały blondasku. Jak nikogo innego.
Myślałem, że serce wyskoczy mi z piersi.
- Mówisz poważnie?! - mogłem uwierzyć w to co właśnie się dzieje.
- Poważnie. - posłał mi jden z tych Jego "seksownych" spojrzeń.
Skarbie, ja już i tak jestem Twój. Nie wysilaj się.
Zbliżyłem do Niego twarz i złożyłem Mu na ustach pocałunek. Chłopak wcale nie prostestował więc robiłem coraz większe kroki. Mój język znalazł się w Jego gardle, a dłoń na biodrze.
Obudziłem się cały przepocony w samochodzie. Na sobie poczułem ciężar. Zayn. My... byliśmy nadzy. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że Malik nie śpi.
- Kocham Cię, Zayn. - szepnałem na co On po raz kolejny mnie pocałował.
__________________________
To tak na dobry początek. Niektórzy mogli to już widzieć na TYM fp, jednak aktualnie nie mam co dodać bo w folderze mam to i +18 z Larry'm, który też jest na wyżej podanym fanpage'u. Ale będę spisywała Ziam'a, który grzecznie czeka sobie w moim zeszycie <3 :)
Bless!
Subskrybuj:
Posty (Atom)